Heyah po wietnamsku

Usługi skierowane do obcokrajowców, w tym Wietnamczyków, oraz pięć nowych ofert do wyboru - to sposób sieci Heyah na przyciągnięcie lojalnych klientów

Heyah to marka pre-paidowa. Wojciech Kliniewski, dyrektor departamentu komunikacji rynkowej w PTC, operatorze sieci, przyznaje, że rynek kart pre-paid stopniowo się kurczy. - Polskie społeczeństwo się bogaci i odważniej podpisuje umowy abonamentowe - wyjaśnia.

Mimo to Heyah chce walczyć o zatrzymanie dotychczasowych i zdobycie nowych klientów. - Zależy nam przede wszystkim na osobach wiernych marce, którzy nie używają karty jednorazowo, ale doładowują systematycznie konto - mówi Kliniewski. Tacy klienci stanowią dziś 70 proc. osób korzystających z usług Heyah i generują 90 proc. jej przychodów.

Ruszające dziś nowe oferty spod znaku "czerwonej łapy" mają pokazać, że Heyah ma dobry pakiet dla każdego. Oferta "Przebieraj. Wybieraj" pozwala wybrać jedną z pięciu opcji, które po aktywacji są ważne przez miesiąc. Są to m.in. trzy godziny dziennie na rozmowy z dowolnym numerem w Heyah, taniej do wszystkich (czyli połączenia za 45 gr do każdej sieci, z wyjątkiem Play) czy 300 SMS-ów do wszystkich sieci. Przy doładowaniu powyżej 50 zł aktywacja oferty jest darmowa.

Innym sposobem na zdobycie klientów jest rozszerzenie oferty C wprowadzonej w lipcu ub.r., a skierowanej do Ukraińców pracujących w Polsce. Według różnych szacunków jest ich nawet 500 tys. Heyah zaoferowała im przede wszystkim niższe ceny połączeń. Teraz oferta dotyczy też osób dzwoniących na Białoruś i do Wietnamu. Obywateli tych krajów może u nas być łącznie ponad 300 tys. Zamiast płacić, jak dotychczas 1,70 zł i 4,14 zł za minutę połączenia ze swoim krajem, mogą od dzisiaj pogadać po stawkach 99 gr i 68 gr. Poza tym uruchomione zostaną strony internetowe w językach białoruskim, wietnamskim i rosyjskim. Wyniki poprzedniej akcji skierowanej do Ukraińców odniosły zamierzony skutek - o kilkaset procent wzrosła zarówno liczba dzwoniących na Ukrainę, jak i liczba minut wygadanych z naszym wschodnim sąsiadem.

źródło: Gazeta.pl

Reklama

Xiaomi Mi Smart Band 4 testRecenzjaXiaomi Mi Smart Band 4
2004-2020 votel.pl, Design XDK Studio
Kopiowanie treści bez zgody redakcji zabronione!

Uwaga: Ta strona wykorzystuje cookie!
Nasz serwis dla prawidłowej pracy wykorzystuje ciasteczka (cookies). Dzięki nim treść wyświetlana przez serwis Votel.pl jest dopasowywana do Państwa potrzeb. W przypadku korzystania z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym.

Jeśli akceptujesz politykę cookies na naszej stronie kliknij zamknij okno powiadomienia.