- 4
- czerwiec
Heyah po wietnamsku
Usługi skierowane do obcokrajowców, w tym Wietnamczyków, oraz pięć nowych ofert do wyboru - to sposób sieci Heyah na przyciągnięcie lojalnych klientów
Heyah to marka pre-paidowa. Wojciech Kliniewski, dyrektor departamentu komunikacji rynkowej w PTC, operatorze sieci, przyznaje, że rynek kart pre-paid stopniowo się kurczy. - Polskie społeczeństwo się bogaci i odważniej podpisuje umowy abonamentowe - wyjaśnia.
Mimo to Heyah chce walczyć o zatrzymanie dotychczasowych i zdobycie nowych klientów. - Zależy nam przede wszystkim na osobach wiernych marce, którzy nie używają karty jednorazowo, ale doładowują systematycznie konto - mówi Kliniewski. Tacy klienci stanowią dziś 70 proc. osób korzystających z usług Heyah i generują 90 proc. jej przychodów.
Ruszające dziś nowe oferty spod znaku "czerwonej łapy" mają pokazać, że Heyah ma dobry pakiet dla każdego. Oferta "Przebieraj. Wybieraj" pozwala wybrać jedną z pięciu opcji, które po aktywacji są ważne przez miesiąc. Są to m.in. trzy godziny dziennie na rozmowy z dowolnym numerem w Heyah, taniej do wszystkich (czyli połączenia za 45 gr do każdej sieci, z wyjątkiem Play) czy 300 SMS-ów do wszystkich sieci. Przy doładowaniu powyżej 50 zł aktywacja oferty jest darmowa.
Innym sposobem na zdobycie klientów jest rozszerzenie oferty C wprowadzonej w lipcu ub.r., a skierowanej do Ukraińców pracujących w Polsce. Według różnych szacunków jest ich nawet 500 tys. Heyah zaoferowała im przede wszystkim niższe ceny połączeń. Teraz oferta dotyczy też osób dzwoniących na Białoruś i do Wietnamu. Obywateli tych krajów może u nas być łącznie ponad 300 tys. Zamiast płacić, jak dotychczas 1,70 zł i 4,14 zł za minutę połączenia ze swoim krajem, mogą od dzisiaj pogadać po stawkach 99 gr i 68 gr. Poza tym uruchomione zostaną strony internetowe w językach białoruskim, wietnamskim i rosyjskim. Wyniki poprzedniej akcji skierowanej do Ukraińców odniosły zamierzony skutek - o kilkaset procent wzrosła zarówno liczba dzwoniących na Ukrainę, jak i liczba minut wygadanych z naszym wschodnim sąsiadem.
źródło: Gazeta.pl
Mimo to Heyah chce walczyć o zatrzymanie dotychczasowych i zdobycie nowych klientów. - Zależy nam przede wszystkim na osobach wiernych marce, którzy nie używają karty jednorazowo, ale doładowują systematycznie konto - mówi Kliniewski. Tacy klienci stanowią dziś 70 proc. osób korzystających z usług Heyah i generują 90 proc. jej przychodów.
Ruszające dziś nowe oferty spod znaku "czerwonej łapy" mają pokazać, że Heyah ma dobry pakiet dla każdego. Oferta "Przebieraj. Wybieraj" pozwala wybrać jedną z pięciu opcji, które po aktywacji są ważne przez miesiąc. Są to m.in. trzy godziny dziennie na rozmowy z dowolnym numerem w Heyah, taniej do wszystkich (czyli połączenia za 45 gr do każdej sieci, z wyjątkiem Play) czy 300 SMS-ów do wszystkich sieci. Przy doładowaniu powyżej 50 zł aktywacja oferty jest darmowa.
Innym sposobem na zdobycie klientów jest rozszerzenie oferty C wprowadzonej w lipcu ub.r., a skierowanej do Ukraińców pracujących w Polsce. Według różnych szacunków jest ich nawet 500 tys. Heyah zaoferowała im przede wszystkim niższe ceny połączeń. Teraz oferta dotyczy też osób dzwoniących na Białoruś i do Wietnamu. Obywateli tych krajów może u nas być łącznie ponad 300 tys. Zamiast płacić, jak dotychczas 1,70 zł i 4,14 zł za minutę połączenia ze swoim krajem, mogą od dzisiaj pogadać po stawkach 99 gr i 68 gr. Poza tym uruchomione zostaną strony internetowe w językach białoruskim, wietnamskim i rosyjskim. Wyniki poprzedniej akcji skierowanej do Ukraińców odniosły zamierzony skutek - o kilkaset procent wzrosła zarówno liczba dzwoniących na Ukrainę, jak i liczba minut wygadanych z naszym wschodnim sąsiadem.
źródło: Gazeta.pl



